sobota, 9 lutego 2013

Harry Imagine IV

To była wasza czteroletnia rocznica z twoim chłopakiem Harrym i on postanowił cię zabrać na plażę w nocy. Pomyślałaś, że to trochę dziwne, ponieważ nie poszliście pływać, ale nie protestowałaś tylko się z nim udałaś. Gdy już dotarliście na plażę zauważyłaś koc rozłożony na piasku, a obok kosz piknikowy. Harry chwycił cię za rękę i zaprowadził na miejsce pozwalając ci usiąść obok niego. Tej nocy księżyc był w pełni i zapewniał wam wystarczająco światła by bez problemu rozpoznawać przedmioty. Harry otworzył kosz i wyciągnął z niego truskawki i rozpuszczoną czekoladę. - 'Otwórz szeroko buzię kochanie' powiedział zanurzając truskawkę w czekoladzie. Otworzyłaś usta i Harry nakarmił cię truskawką. Zachichotałaś, a następnie zanurzyłaś truskawkę w czekoladzie i również go nakarmiłaś. Harry chciał dać ci jeszcze jedną, ale nie trafił do twojej buzi i czekolada wylądowała na twoim policzku. - 'Harry!' wykrzyknęłaś zamierzając zetrzeć ją, ale cię powstrzymał. - 'Pozwól, że ja to zrobię kochanie' powiedział zlizując czekoladę z twojego policzka i wprawiając cię w śmiech. - 'czy zechciałabyś pójść na spacer?' zasugerował wstając. Z przyjemnością przystałaś na tą propozycję, chwyciłaś jego rękę i udaliście się wzdłuż plaży po prostu rozmawiając o wszystkim dopóki Harry się nie zatrzymał. - 'dlaczego się zatrzymaliśmy?' zapytałaś lekko zmieszana. Czekałaś na jego odpowiedź, ale nic takiego nie nastąpiło, zamiast tego usłyszałaś wybuch petard i spojrzałaś na niebo. Było tam około sześciu fajerwerków w kształcie serca. Odwróciłaś się do Harrego i ujrzałaś go klęczącego na jednym kolanie. Westchnęłaś, spodziewając się tego co dalej nastąpi. - 'Ostatnie cztery niesamowite lata spędzone z tobą były najlepszym okresem w moim życiu i to wszystko dzięki tobie' powiedział Harry kiedy łzy zaczęły napływać ci do oczu. - '[T.I] wyjdziesz za mnie?' zapytał Harry otwierając pudełko które trzymał. twoim oczom ukazał się bajeczny pierścionek z brylantem, który całkowicie zbił cię z tropu. Byłaś tak zszokowania, że jedyne co byłaś w stanie zrobić to przytaknąć znacząco głową. Harry wstał uśmiechając się i wsunął pierścionek na twój palec. - 'Tak bardzo cię kocham Harry' w końcu powiedziałaś zanim owinęłaś ramiona wokół jego szyi i namiętnie go pocałowałaś, a w tle nadal wybuchały fajerwerki.
~koniec. x
_______________________________________
Oleńko wiem, że urodziny miałaś 1 lutego, ale w moim natłoku nie byłam wstanie nic stworzyć wcześniej ani nawet złożyć ci życzeń i pozwól mi nadrobić to teraz i ze specjalną dedykacją życzyć ci spełnienia wszystkich marzeń, mnóstwo uśmiechu i radości, żebyś dobiła do tego 5/5 i udanego koncertu 1D! xx

niedziela, 3 lutego 2013

Zayn Imagine III


Około 9 rano obudził mnie znajomy dźwięk 'viva la vida' wydobywający się z mojego telefonu. Naprawdę nie byłam w dobrym nastroju, ponieważ doskwierał mi ból spowodowany miesiączkowaniem. Jęknęłam i przewróciłam się na bok by odebrać. Nie sprawdziłam nawet kto dzwoni tylko warknęłam - 'co?!' do osoby po drugiej stronie słuchawki, byłam zła, że zostałam obudzona. - 'Kotku wyluzuj, to tylko ja' uspokoił mnie mój chłopak Zayn. Znowu się położyłam i westchnęłam. - 'Przepraszam kochanie, nie czuję się najlepiej' powiedziałam zła na siebie, że wcześniej byłam niemiła. - 'czy to jest ten czas w miesiącu?' zapytał Zayn, jego głos był szorstki, ponieważ on również dopiero co się obudził. - 'Yeah' mruknęłam i przewróciłam się próbując znaleźć wygodną pozycję. - 'Będę za chwilkę kochanie, kocham cię, do zobaczenia wkrótce' powiedział zanim się rozłączył. Odłożyłam telefon, ponownie się przewróciłam na bok. Było pewne, że Zayn nie pojawi się tutaj wcześniej niż za godzinę i poszłam dalej spać. Przewróciłam się w jego stronę i delikatnie pocałowałam go w usta.

Zostałam obudzona przez silną parę ramion owiniętych wokół mojej talii. Odetchnęłam i poczułam wodę kolońską Zayna, Gucci, moją ulubioną. - 'cześć' powiedział zataczając dłonią kółka na moim brzuchu. - 'kupiłem pewne zaopatrzenie' powiedział uśmiechając się uroczo. Zaopatrzenie? pomyślałam siadając by zobaczyć co kupił. Wręczył mi reklamówkę i zaczęłam wyciągać rzeczy z środka. Kubełek lodów, czekolada, tampony, pudełko chusteczek i mój ulubiony film... - 'po co mi chusteczki?' zapytałam zmieszana. 'aw come on babe, oboje wiemy, że zawsze płaczesz podczas oglądania... zaśmiał się cicho. - 'dziękuję ci bardzo za to wszystko' powiedziałaś całując go w policzek. - 'czego sobie tylko zapragniesz piękna' zaśmiał się przytulając cię.
~koniec (:
______________________________________________________
Nastąpił jakiś przełom, napisałam coś w końcu od grudnia. Sandra kochanie wiem, że urodziny miałaś w grudniu, ale jak obiecałam, że napiszę tak słowa dotrzymuję i tobie właśnie go dedykuję. Mam nadzieje, że jakoś przeżyliście moje wypociny. Następny będzie najprawdopodobniej z Harrym, ale wolę nie obiecywać kiedy bo to u mnie różnie wychodzi. xx





niedziela, 27 stycznia 2013

like a bolt from the blue (Niall imagine)


Właśnie wybiegałaś z pokoju hotelowego zapłakana, z pokoju Twojego byłego już chłopaka. Miał być w "pracy", na "wyjeździe służbowym". Zastałaś go z czarnowłosą azjatką w łóżku. Nie było czego wyjaśniać. Otarłaś łzy i szybko, niemal biegnąc poszłaś do wind, zostawiając za swoimi plecami pokój i odgłosy kłótni. "Nigdy nie będę wystarczająco dobra dla tego idioty" – pomyślałaś.  Kiedy zobaczyłaś powoli zamykające się drzwi windy krzyknęłaś :

                    Zatrzymaj ją, proszę – do oczy znów napłynęły łzy, rozmazując cały makijaż.
                    Jasne – odpowiedział skądś znany Ci głos, ale nawet nie zdawałaś sobie z tego sprawy.
                    Dziękuję – odpowiedziałaś załamana, wciąż ze śladami łez na policzkach i dopiero wtedy spojrzałaś na chłopaka stojącego obok.

Średniego wzrostu jak na mężczyznę, nieźle zbudowany, blondyn i te oczy, niebieski, cudowny kolor.

Ale w tatmtym momencie miałaś tylko łzy przed oczami. Cały świat stał się szary.

                    Czy coś się stało? - zapytał chłopak.
                    Nie.. właściwie to.. stało się .. nie ma już odwrotu .. nie ważne.

Wszystko wokół rozmazywało się przez łzy. Nie lubiłaś małych pomieszczeń ale trudno, nie chciałaś męczyć się schodami idąc z 20 piętra, w dodatku w tej sytuacji wszystko było nie ważne.

Zaczęłaś szukać chusteczek w torebce i kiedy już wyciągałaś je, windą coś mocno szarpnęło, straciłaś równowagę i pewnie uderzyłabyś głową w metalową ściankę windy gdyby nie fakt, że przed Tobą stał owy przystojny blondyn. Wpadłaś prosto na niego, a on bez trudu Cię złapał, z resztą byłaś szczupła więc nie był to żaden wyczyn. Pomógł złapać Ci równowagę i właśnie w tym momencie zgasła żarówka, a winda stanęła.

            "Kurde no.. jeszcze tylko tego brakowało, a tu jest ciemo, i to winada, i, znów.. oj tylko nie       winda" - pomyślałaś

                    Świetnie, tylko tego mi było trzeba – marudził pod nosem zdenerwowany chłopak. Po chwili opanował się i zapytał – Nic Ci nie jest?

Nie odpowiedziałaś od razu. Było tego już za dużo, nienawidziłaś ciemnści, nie lubiłaś małych pomieszczeń, Twoje życie właśnie legło w gruzach i teraz wisisz na wysokości 20 pietra w metalowej klatce z jakimś nieznanym facetem. Teraz byłaś już całkiem przerażona. A gdy wyobraziłaś sobie grubość liny i odległość do "ziemi". Kiedyś już to przeżyłaś, mała winda, ciemno, siedziałaś tam sama dwie godziny, popsuł się jakiś tam system. Od tego czasu miałaś niesamowity uraz.

                    Hej.. nic Ci nie jest? - spróbował jeszcze raz, a ty przerażona odpowiedziałaś:
                    Boję się ..
                    Ale czego? - zapytał zdziwiony. - Na pewno zaraz ruszymy.
                    Boję się ciemności. - powiedziałaś drżącym głosem – To maleńkie pomieszczenie i w dodatku ciemno, źle się czuję. - powiedziałaś wyciągając telefon i oświetlając pomieszczenie. - Masz zasięg?
                    Niestety.. kurczę spóźnię się .. - powiedział siadając na podłodze.
Usiadłaś po drugiej stronie windy, na przeciw chłopaka, wciąż trzęsąc się ze strachu.
                    Co z Tobą? Bardzo się boisz?
                    A nie widzać! – odpowiedziałaś lekko zirytowana. - Przepraszam, nie chciałam, po prostu jestem teraz w ciężkiej sytuacji, zerwałam z chłopakiem, wyjechałam z rodzinnego miasta, tracę kontakt z rodziną, uciekam sama przed sobą. Nieważne..
                    Nie, czemu mów. To pomaga. - Powiedział kładąc swój telefon na środku, by oświetlić choć trochę windę.
                    Dziekuję, nie będę Cię zamęczać moimi kłopotami.. - powiedziałaś uśmiechając się, jednak nadal lekko drżąc.
                    Nie bój się. - powiedział, widząc to, podszedł do Ciebie i usiadł obok. - Zobacz – wskazał ręką resztę windy. - nie ma tu nikogo, poza nami, nic Ci nie grozi, zaraz włączą prąd i wszystko dobrze się skończy. Pomyśl o czymś miłym, plaża, słońce, palmy.

Jego słowa nadal Cię nie przekonywały, choć poczułaś się lepiej mając kogoś obok siebie.

                    Próbuję, ale to nie pomaga – wyszeptałaś prawie niesłyszalnie.
                    Już dobrze – powiedział, obejmując się ramieniem, a ty poczułaś sie dziwnie bezpieczna.

Jakbyś zapomniała, że wisicie w tej stalowej puszcze na wysokości kilkudziesięciu metrów, bez światła. Jakbyś zapomniała o zdradzie Twojego chłopaka, jakbyś zapomniała o zostawieniu domu, o zerwaniu kontaktu z rodziną i starymi przyjaciółmi. Jakbyś zapomniała, że jesteś sama i że ze wszystkim zmuszona jesteś radzić sobie sama. "Przecież to był twój własny wybór" pomyslałaś, karcąc siebie w myślach za zaniedbywanie rodziny, przyjaciół, za wyjazd, za ucieczkę do dużego miasta, za świetną pracę i całkowity brak życia osobistego. No może poza tym idiotą, ale to był raczej największy błąd, niż jakikolwiek osobisty sukces.
           
            Nie przejmując się całkowicie tym co nieznajomy sobie o Tobie pomysli i zapominając o             jakichkolwiek zasadach bezpieczeństwa, wtuliłaś się w niego nawet nie zdając sobie       z          tego sprawy. To właśnie było coś czego teraz najbardziej poterzebowałaś. Dopiero kiedy       poczułaś, że poruszył sie lekko zmieszany, odsunełaś się przepraszając.
           
                    Nie wiem co się ze mną dzieje, przepraszam, jestem w trudnej sytuacji. - odpowiedziałaś zmieszana i kilka łez poleciało po twoim policzku, szybko zaciągnęłaś sie powietrzem.
                    Okey, nie ma sprawy – powiedział blondyn. Dopiero teraz zdałaś sobie sprawę, że może powinnaś się przedstawić.
                    Skoro .. spędzimy tu trochę czasu.. - odparłaś po namyśle, łapiąc oddech i znów drżac ze strachu - to myślę, że .. powinnam .. się przedstawić – "a może nie powinnam" przemknęła Ci myśl - .. nazywam się [T.I.] - powiedziałaś załamującym się głosem, od wcześniejszego płaczu i od strachu bo w twojej głowie znów pojawił się obraz spadania z 20 piętra i tych dwóch godzin spędzonych wtedy w windzie.
                    Niall Horan, miło mi. - powiedział, a ty w ogóle nie zwróciłaś uwagi ani na imię ani na nazwisko jakie wymienił, znów zaczęłaś drżeć ze strachu mając w myślach tylko tą cienką linę na której jest winda. Zamknąłaś oczy, ale zobaczyłaś swojego byłego w zastanej przez Ciebie sytuacji, a zaraz potem kłótnię z rodziną, tuż przed twoim wyjazdem. Rozkleiłaś się. Cicho łkając, łzy zaczęły cieknąć Ci po policzkach. Nie mogłaś się uspokoić.
                    Czy zrobiłem coś nie tak? Czy to znów ta winda? - zapytał lekko zaskoczony Twoją reakcją. Słysząc słowo winda przytaknęłaś, nie chcą by uważał, że to jego wina, iż jesteś w takim stanie. Zaczęłaś płakać.
                    Czy .. czy .. - próbowałaś powiedzieć dławiąc się powietrzem - .. mogłabym.. może .. się .. do Ciebie.. przytulić? - zapytałaś, a wymawiając ostatnie słowo ze smutkiem zdałaś sobe sprawę z tego jak bardzo jesteś samotna, i nadeszła kolejna fala płaczu wymieszanego z przerażeniem.
                    Jasne, chodź tutaj. - powiedział nieśmiało się uśmiechając.

Przysunęłaś się bliżej i jak wcześniej wtuliłaś w chłopaka, a on objał Cię ramieniem tylko tym razem mocniej, jakby nie chciał byś zniknęła. Nie rozumiałaś tego, ale to nie był moment by się zastanawiać. Oparłaś głowę na rameniu chłopaka, wciąż płacząc i z trudem łapiąc powietrze, usłyszałaś spokojny, przyjemnie brzmiący głos Niall'a.

                    Jestem tu przy Tobie, już wszystko będzie dobrze.

Te słowa przemówiły do Ciebie, powoli zaczęłaś się uspokajać, złapałaś oddech, serce zaczynało bić bardziej miarowo i spokojniej. Poczułaś, że w windzie zaczyna robić się ciepło, a ty stajesz się senna. Zasnęłaś.

Chłopak słysząc Twój spokojny i miarowy oddech, spjrzał czule na wtuloną w niego dziewczynę. Drobna, średniego wzrostu, włosy lekko zakręcone, jasne i ślicznie pachnące. Odsunął kosmyk, który spadał na Twoją twarz i delikatkie pocałował Cię w czoło, nawet o tym nie wiedząc, uśmiechnęłaś się lekko.

Blondyn, siedząc obok Ciebie, zaczął zastanawiać się nad twoja osobą, nad tym co powiedziałaś. " Jest inna, inna niż wszystkie, taka smutna i samotna, a jednocześnie z tym rodzajem uśmiechu i wyrazem oczu, które mówią 'nigdy nie trać nadzei na lepsze jutro''. Jest śliczna. " - pomyślał. "Ej! Ty jej nie znasz! Tylko nie myśl o niej za dużo! Ona nie ma prawa Ci się podobać!" - skarcił siebie w myślach. "Nie, ona nie może być nikim złym, strasznie słodko wygląda kiedy śpi. Właściwie to wcale mi się nie śpieszy. Ta winda nie musi jeszcze ruszać." - uśmiechając się do siebie pomyślał i oparł lekko swoją głowę o Twoją.

Już godzinę siedzieliście w ten sposób, ty śpiąc, Niall siedząc w ciszy i obejmując Cię  czasem uważnie na Ciebie spoglądając, jakby toczył w myślach wojnę lub coś analizował.

Powoli otworzyłaś oczy, na początku niemal podskoczyłaś ze zdziwienia, po chwili przypominiałaś sobie gdzie jesteś, odsunęłaś się lekko od blondyna i dopiero teraz przyjrzałaś mu się dokładnie, kiedy tak patrzałaś, zadałaś sobie sprawę, że on równeż z uwagą Ci się przygląda. Łza spłynęła Ci po policzku, zdałaś sobie sprawę z tego jak bardzo nieudane jest Twoje życie osobiste. Widząc to blondyn, otarł ją dłonią i kolejmny raz objał Cię, a Ty wtuliłaś się mocniej tym razem jakbyś to Ty nie chciała go stracić. Nie potrzebowaliście żadnych słów.

Poczułaś, że już teraz jest to dla Ciebie ktoś wyjątkowy, nie chciałaś przerywać milczenia, ani on nie chciał tego zrobić. Mogłabyś trwać wiecznie wtulona w niego. Poczułaś, że on zaczął bawić się twoimi włosami, nie chciałaś oprzytomnieć, dobrze było Ci tu i teraz, z nim.


                    Niall? - powiedziałaś wciąż jeszcze rozmarzonym głosem.
                    Tak?
                    Opowiedz mi coś o sobie, o tym co robisz w Nowym Jorku, założe się, że nie jesteś pozostawionym na pastwę losu, przez swoją dziewczynę jak ja przez tego idiotę? - powiedziałaś trochę ze złością, przytomniejąc i przypominając sobie swojego byłego, tam na górze -  Z resztą sama byłaby kretynką, gdyby zostawiła kogoś takiego jak ty. – dopiero, kiedy powiedziałaś, to zdanie, zdałaś sobie sprawę z jego znaczenia. " Idiotko co ty sobie myślisz, taki blondyn ma dziewczyn na pęczki" – poniżyłaś siebie w myślach.
                    Nie, nie miałem tego wątpliwego szczęścia – zaśmiał się widząc twój wyraz twarzy po ostatnim zdaniu jakie powiedziałaś. - Jestem tu bo mam jutro koncert, jestem członkiem One Direction, nie wiem czy słyszałaś?
                    To przez was tyle ludzi w hotelu Plaza? Kurde już klnęłam na wasz zespół, jak leciałam zrobić niespodziankę tej wywłoce człowieka – powiedziałaś ze złością znów wspominając o swoim byłym. - Hej a ty nie jesteś przypadkiem tym blondynem, co gra na gitarze? - jak zobaczyłaś jego spojrzenie zdałaś sobie sprawę z tego, że właśnie jest tym blondynem. - O chole..  - nie skończyłaś nagle całkowicie przytomniejąc i wstając. – To Ty chyba jesteś sławny, oni Cię tam szukają i w ogóle?!
                    Nie martw się najwyżej zaraz jak ruszy winda wylądujemy na okładkach wszystkich gazet w kraju, ale będzie zabawa. – powiedział z uśmiechem.
                    Ale ja Cię przecież nawet nie znam.. To znaczy wróć, znam.. To znaczy właśnie Cię poznałam, i to w takiej jeszcze sytuacji. - powiedziałaś, siadając naprzeciw i znów smutniejąc.
                    No więc właśnie opowiedziałem Ci coś o sobie – uśmiechnął się. - Teraz Twoja kolej.
                    Ej, ale to nie fair! Powiedz coś więcej. Skąd jesteś? Gdzie jechałeś tą feralną windą? - "a może szczęśliwą windą?" pomyślałaś – I .. no nie wiem .. Co lubisz najbardziej robić?
                    Z Irlandii, jechałem na recepcję, wysłać kartkę dla mojej małej kuzynki, która uwielbia USA, najbardziej lubię .. jeść i grać na gitarze. - powiedział, kiedy ty zamysliłaś się na chwilę.
                    To dlaczego mnie przytuliłeś? - kiedy to powiedziałaś, zdałaś sobie sprawę, że nie były to Twoje własne rozważania w myślach, zrozumiałaś, że powiedziałaś to dość głoścno, na tyle, że z pewnością usłyszał i zrozumiał.

Nastała niezręczna cisza, zaczęłaś szybko zastanawiać się nad tym jak wybrnąć z tej sytuacji kiedy usłyszałaś spokojny głos blondyna.

                    Sam nie wiem, po prostu chciałem.

Jego szczerość całkiwicie Cię zaskoczyła, uśmiechnęłaś sie słodko, w jednej chwili przpominając sobie to jedno jedyne cudowne marzenie.

Usiadłaś bliżej chłopaka, na przeciw niego, bardzo blisko, wasze twarze niemal się dotykaly, pochyliłaś się i pocałowałaś go delikatnie, po czym spojrzałaś mu w oczy, nie widać w nich było zdziwienia czy zaskoczenia, raczej radość, przygryzłaś wargę i odpowiedziałaś po chwili zastanowienia:
                    Dziękuję, dziękuję za wszystko.

Winda ruszyła. Kolejne piętra zmieniały się szybko, nacisnęłaś '3' i wyszłaś z windy, zostawiając w niej zdziwionego blondyna, który juz chciał ruszyć za tobą, ale odwracajac się krzyknęłaś "To by się nie udało, jeszcze raz dziękuję"
Szczęśliwa właściwie nie bardzo wiedząc dlaczego, ale i ze łzami w oczach, schodziłaś powoli po schodach wyłożonych miękkim, czerwonym dywanem. Tam w windzie poczułaś coś wyjątkowego, ale wiedziałaś dobrze, że to nie miałoby szans. Zdawałaś sobie sprawę z tego, że podjęłaś jedyną słuszną decyzję i że już nigdy się nie spotkacie.
Płakałaś, płakałaś tym razem dlatego, że wreszcie zrozumiałaś czego na prawdę chcesz w życiu, nie chciałaś już uciekać.


Kiedy zchodziłaś na pierwsze piętro zobaczyłaś czekającego na korytarzu blondyna.
                    Myślisz, że pozwoliłbym Ci teraz zniknąć? Teraz kiedy wreszcie Cię odnalazłem? Teraz?
Stałaś na półpiętrze jak wryta i nie wiedziałaś co masz powiedzieć. A blondyn kontynuował.
                    Długo czekałem na kogoś takiego jak ty. Na kogoś wyjątkowego. Na kogoś kto, nie bałby się być sobą, na kogoś, kto nie widziałby we mnie gwiazdy, tylko człowieka, na kogoś kto nie bałby się pytać, kto byłby szczery jak ty. Wiem, kim jest ta dziewczyna, na którą tyle czekałem. To właśnie ty nią jesteś.

Łzy szczęścia zaczęły cieknąć Ci po policzkach.
Kiedy to powiedział był już obok Ciebie, strącił łzy z twoich policzków, ujął twoją głowe w dłonie i namiętnie Cię pocałował. Spojrzałaś w niebieskie tęczówki i mocno przytuliłaś blondyna. Teraz miałaś już wszystko. Nie potrzebowałaś niczego.
                    Jestem szczęśliwa, wiesz, nie muszę już uciekać przed sama sobą i przed innymi. Dziękuję. - szepnęłaś
                    To ja dziękuję – odpowiedział.

Wziął Cię na ręcę, a ty wtuliłaś się w niego.

Odnalazłaś miłość, szczęście i siebie.
____________________________________________
po prostu musiałam się z wami podzielić tym według mojej skromnej opinii fenomenalnym imaginem. jest wyjątkowo długi, ale uważam, że warty przeczytania. dostałam zgodę na opublikowanie od @LoveBeatels. Mam nadzieje, że wam również przypadnie do gustu, a ja pomimo całego natloku spraw w moim życiu tez coś napisałam i niedługo wam tu wstawię. xxx

niedziela, 6 stycznia 2013

Niallowo MI


Kiedy pierwszy raz spotkałaś Niall'a i udało Ci się do niego przytulić byłaś pewna, że musisz mu coś powiedzieć. To co usłyszał pozostanie tylko między tobą i nim ale odchodząc wcisnęłaś mu w rękę fiszkę, nr 100 „I love you" dopisując swoje imię, nazwisko, twitter’a i numer telefonu. Niall postanowił spełnić twoje marzenie, które w pośpiechu wyszeptałaś mu wtedy, po koncercie, kiedy cudem załapałaś się na „Horan Hug”, poznaliście się lepiej, często rozmawialiście przez skype’a, ale pewnego dnia, kiedy kolejny raz wpadałaś w depresję, poprosiłaś, żeby przyleciał z Londynu, po prostu, żeby cię odwiedził. Nie miałaś nadziei, że to może się stać, a z tobą było coraz gorzej, traciłaś sens życia i nic dosłownie nic nie było dobrze. A wszystko przez problemy w twojej rodzinie. Cieszyłaś się, że choć dziś będąc sama w domu będziesz miała trochę spokoju. 
Sobotni poranek wstałabyś później, jak zwykle z resztą, ale obudziło cię silne pukanie do drzwi, pies nawet nie wstał, jest sobota, jemu też się nie chciało, mama na studiach, ojciec w pracy, niesamowicie nie chciało Ci się otworzyć drzwi. Zwlokłaś się z łóżka w piżamie, przekręciłaś blokadę zamka, nacisnęłaś klamkę i taka zaspana zobaczyłaś słodkiego blondyna, ubranego w czerwoną bluzę i z uśmiechem mówiącego „ You look beautiful today”, spojrzałaś szybko w lustro zawieszone obok drzwi, zdając sobie sprawę, że stoisz przed Niall’em Horan’em w starej pidżamie w kwiatki od twojej nieżyjącej już cioci, masz na głowie kłaki zamiast włosów, a w ręce trzymasz ulubionego miśka. Spojrzałaś na Niall’a, znów na siebie w lustrze, znów na Niall’a. „ Goodmornig my Beauty, can I?”, zaskoczona wpuściłaś go do domu, zatrzymał się w kuchni
-          -Wspomniałaś, że chcesz żebym przyleciał, więc jestem, masz jakieś problemy?
W tym właśnie momencie zdałaś sobie sprawę, że spełnia się twoje największe marzenie.
- Nie mogę w to uwierzyć to naprawdę ty?
- Ja prawdziwy ja – zaśmiał się Niall
Nie mogłaś już dłużej wytrzymać, łzy zaczęły lecieć Ci po policzkach, mocno przytuliłaś się do blondyna nie chcąc pamiętać o wszystkim tym co dzieje się w „prawdziwym” życiu, nie chciałaś by kiedykolwiek wypuścił Cię z tego uścisku.
- Hej [T.I.] tylko nie płacz – powiedział wycierając łzy z twoich policzków i podając Ci chusteczkę. – Okey, no więc dziś jest ten dzień, w którym postanawiam spełnić to twoje marzenie, pamiętasz z tego koncertu.
„ Jak mogłabym kiedykolwiek zapomnieć” – pomyślałaś ale nic nie odpowiedziałaś.
- Dzisiaj będę twoim umilaczem czasu. To co zaczniemy od śniadania? Na co masz ochotę? Leć się ubrać, a ja coś zrobię.
Dopiero teraz zdałaś sobie sprawę, że twój psiak nie zareagował na Niall’a jak na wszystkich innych, po prostu usiadł i na niego patrzał, wiedziałaś co to znaczy, kiedy tylko chciałaś iść po rzeczy by się ubrać, kochane zwierzę podleciało do chłopaka niosąc w pysku swoją ulubioną zabawkę.
- Masz psa? Nie zauważyłem
- Bo dziś jest jakoś wyjątkowo grzeczny, normalnie już zjadłby Cię z zazdrości gdyby tylko zobaczył, że się do Ciebie przytuliłam – powiedziałaś z uśmiechem.
- Chyba nie rozumiem – ze zdziwioną miną odparł Niall jednocześnie głaszcząc psiaka po głowie
- Nie martw się to po prostu wyjątkowy pies. Idę się przebrać.. Yy co mam założyć? Masz jakiś plan na dziś ?
- Żadnych planów, jestem cały do Twojej dyspozycji – bezczelnie powiedział i zabrał się za szukanie czegoś w szafkach kuchennych
Otworzyłaś szafę, złapałaś ulubione jeansy i koszulkę z The Beatles, przebiegłaś przez cały dom, ponieważ łazienka była dokładnie na samym końcu, wzięłaś szybki prysznic, przebrałaś się i  z ręcznikiem na głowie weszłaś do kuchni. Czekało na Ciebie śniadanie i były to naleśniki z dżemem.
-Nie wiem jaki lubisz, wziąłem wszystkie rodzaje jakie znalazłem w lodówce – odpowiedział na Twój pytający wzrok kiedy zobaczyłaś naleśniki i jego ze słoikiem powideł w ręku.
- Ale nie o to chodzi ja nawet nie umiem ugotować jajka a co dopiero naleśniki, dziękuję. – powiedziałaś zaskoczona jak nigdy dotąd.
 Jeśli chodzi o gotowanie to nie byłaś w tym dobra, raz udało Ci się nawet spalić wodę co nie dawało najlepszej reputacji, a jeśli nie miałaś przepisu nie było co myśleć  o jakimkolwiek obiedzie. Dobrze, że niedaleko mieszka Twoja babcia zawsze mogłaś wpaść na obiad.
- Żaden wyczyn – powiedział z uśmiechem – to co, smacznego.
- Dziękuję – dopiero teraz zdałaś sobie sprawę z tego jak bardzo jesteś głodna, kończąc już drugiego naleśnika zdałaś sobie sprawę z tego, że wielki obżarciuch Niall Horan zamiast jeść parzy się na ciebie – ty nie jesz? – zapytałaś całkowicie zaskoczona.
- Wiesz właściwie ..
„Co właściwie.. jakie właściwie „ pomyślałaś.
- Ej, no co ty – szturchnęłaś go ręką i wstałaś podając talerz i widelec – No już, zajadaj, Niall Horan nie jest głodny jak to się mogło stać?  - zaśmiałaś się.
Teraz naleśniki zaczęły znikać w naprawdę szybkim tempie, ty już przy trzecim nie zjadłabyś niczego więcej, ale Niall Cię wyręczył w związku z czym z pełnego talerza nie został ani jeden naleśnik.
- Matko, ale się najadłem – powiedział uśmiechając się.
- Ja też. To co Kawa? Herbata? Kakao? Czekolada?
- A ty na co masz ochotę?
„Na Ciebie” pomyślałaś, ale skoro byliście przyjaciółmi albo raczej wszystko na to wskazywało uśmiechnęłaś się i powiedziałaś:
- Herbata, zdecydowanie, a co potem robimy? – zabrałaś się do robienia herbaty, wyjęłaś ulubione kubki i chcąc zalać wodą herbatę zauważyłaś, że blondyn stoi tuż za tobą. Złapał Cię w talii i mocno przytulił.
- Nie mogłem o Tobie zapomnieć, od tamtego momentu, wtedy, nikt, żadna z fanek nie przytula jak ty, nikt, nigdy, nie mogłem zapomnieć zapachu twoich włosów, uśmiechu, tego co powiedziałaś, twoich ślicznych oczu. Od tamtego dnia wszystko się zmieniło, kiedy Cię spotkałem, pierwszy raz w życiu poczułem, coś takiego. Od początku wiedziałem, że to Ty, że ty jesteś Tą jedyną.
Obróciłaś się patrząc prosto w oczy blondyna, te niebieskie cudowne oczy, Ty też wiedziałaś, od tamtego dnia wiedziałaś, próbowałaś się zakochać w kimś innym a jakże, próbowałaś nie myśleć, próbowałaś traktować to wszystko jak przyjaźń i Niall nigdy nie mówił czegokolwiek co wskazywałoby na to, że z waszej znajomości będzie coś więcej. Rozmowy na Skype’ie zawsze były najprzyjemniejszą częścią każdego dnia, ale nawet sama przed sobą bałaś się przyznać do tego co czujesz. Teraz nadszedł właśnie ten moment, kiedy mogłaś powiedzieć prawdę.
- Wiesz, ja zawsze się bałam, ale teraz mogę powiedzieć ci szczerze, że kiedy pierwszy raz Cię spotkałam nie wiedziałam jak będzie, dopiero kiedy Cię przytuliłam wszystko stało się dla mnie jasne, nikt, nigdy nie mógłby zastąpić twojego miejsca w moim sercu. To właśnie ..
Nie zdążyłaś skończyć, Niall namiętnie Cię pocałował, spojrzał prosto w oczy, a ty skończyłaś swoje zdanie : Ty, kocham Cię wiesz.
- Ja Ciebie też – powiedział ujmując w dłonie twoją głowę i delikatnie cię całując we wciąż jeszcze mokre włosy.
_____________________________________________
Wiktoria nadrabia moje zaległości w blogu i oto prezentuję wam kolejnego imagina tym razem o NIallu. Enjoy potatoes! x

sobota, 5 stycznia 2013

urodzinowy imagine

Siedziałaś na łóżku, chłopcy wokół Ciebie, nadal nie mogłaś uwierzyć w to co się stało, nie chciałaś żeby wychodzili "Keep smiling" rzucił któryś z nich kiedy opuściłaś głowę zdając sobie sprawę, że trasa koncertowa jest bezlitosną powinnością szczególnie jak ma się kontrakt. Uśmiechnęłaś się. W pamięci zobaczyłaś początek, to jak się poznaliście.. nie potrafiłas uwierzyć, że to prawda.

Berlin, końcowe rzędy, nie było szans żeby choćby was zobaczyli, ale zaraz po koncercie okazało się, że na stadionie zostawiłaś torebkę, wróciłaś się i wtedy właśnie mieli wychodzić chłopcy. Pełno fanek, pobiegłaś najpierw na płytę i szukałaś swojej torby ale niestety, nigdzie jej nie było. W tej samej chwili zobaczyłaś sprzątacza, który wyjeżdżał właśnie by zacząć sprzątać kolejny sektor. Nie znałaś niemieckiego ale z angielskim świetnie sobie radziłaś i miałaś szczęście. Okazało się, że ten ktoś mówi po angielsku więc wspomniałaś o zaginionej torbie i usłyszałaś, że znaleione rzeczy zaniesiono do schowka i że zaraz Cię tam zaprowadzi. Zadowolona poszłaś za pracownikiem stadionu, weszliście w długi biały korytarz, kiedy na jego końcu usłyszałaś śmiech Niall'a i wymianę zdań dotyczącą fanek, które dzisiaj pojawiły się na stadionie, które, któremu z chłopców się podobały, wspominali o wielu biało-czerwonych fankach, usmiechnęłaś się do siebie myśląc " To Twoja szansa [T.I.] teraz możesz ich poznać, rusz się i przestań mysleć, że sobie nie poradzisz, przecież tysiące razy w myślach powtarzałaś to co im powiesz, masz okazję to zrobić". Strasznie podniecona, niemal wpadłaś na pracownika stadionu, który cudem ominął drzwi otworzone tuż obok Ciebie, chciałaś je ominąć ale było za późno, wpadłaś na nie z krzykiem, upadłaś na ziemię i nie wiedząc co się dzieje obserwowałaś jedyną rzecz jaka widziałaś czyli ciemność przed swoimi oczami, usłyszałaś jeszcze trzaśnięcie jakichś drzwi i odpłynełaś. Nie wiesz ile leżałaś na ziemi, prawdopodobnie bardzo krótko bo kiedy tylko poczułaś przyjemnie zimny okład na głowie próbowałaś otworzyć oczy ale nie widziałaś nic, usłyszałaś "Don't move it will be okey" i pomyślałaś, że zmarnowałaś jedyną okazję na poznanie swoich idoli. Zdenerwowana spróbowałaś się podnieść ale znów ktoś przytrzymał Cię ręką i kategorycznie zakazał się ruszać. Ktoś wpomniał o tym, że może trzeba wezwać karetkę, usłyszałaś, że ktoś obok wcina chipsy, a ktoś inny zmienia okład na twojej głowie na nowy. Powoli otworzyłaś oczy, tym razem zobaczyłaś niewyraźnie biały sufit, a nad tobą kilka zmartwionych osób, zaczęłaś powoli poznawać twarze. Nad tobą klęczał Harry, obok Liam z zimnym okładem w dłoni przy nim Niall oparty o ścianę i wcinający chipsy a w dali korytarza Louis i Zayn uspokajający biednego sprzątacza, który pewnie bał się utraty pracy, gdzieś obok ochroniarz i jeszcze kilku ludzi, których nie znałaś. Oszołomiona próbowałaś się podnieść ale skończyło się to okropnym bólem głowy i stanowcza ręka znów położyła cię na ziemi. Z otwartymi ustami spojrzałaś na chłopców " Lou, Zayn she isn't okey" powiedział któryś z chłopców "Hey babe, I'm Harry, sorry for that, I've just opened the door I didn't know that someone is here". Byłaś na prawdę zaskoczona, spróbowałaś jeszcze raz się podnieść i kiedy tylko twoja głowa uniosła się z podłogi zemdlałaś, "It's not good" poznałaś przerażony głos Liam'a , ktoś w pośpiechu rzucił paczką chipsów "I'm calling for Ambulance" "To z pewnością Niall" pomyślałaś"No, Niall you know how many people will see it?" odpowiedział ktoś kogo nie poznałaś po głosie"So what we gonna do? We can't wait. Where is Paul?" krzyknął zdenerwowany Zayn, patrząc na Niall'a, który wrócił po porzuconą paczkę. Znów spróbowałaś otworzyć oczy, rozmazany obraz po chwili sie ustabilizował, ktoś przytrzymał cię ręką " Now don't move, please, I'm so sorry". Zaskoczona stęknęłaś z bólu " To ONI? Zaraz zacznę uciekać to na prawdę oni? Nie wierzę" pomyślałaś.
-How are you ? - spytał Hazza spogl,adając na Ciebie z czułością
-Fine.. I am.. I'm fine – powiedziałaś nieskładnie
-Everything will be okey – powiedział zadowolony z siebie Harry, odsunął się na chwilkę i wstał żeby z kimś porozmawiać.

"Okey we will take her to hospital by our car, it's waiting, you'll go by VIP gate"
"No I stay with her, I done it"
"No.. you can't"
"I'm staying"
"Give me one secound .. Okey Harry, by gate 17, car will be waiting you "

Doszłaś do wniosku, że właśnie zostaniesz przewieziona jednym z ich samochodu, z Harrym, do szpitala? "To nie możliwe" pomyślałaś

Can I? - zapytał Harry klękając i próbując wziąć Cię na ręce
Sure but I can do it by myself
No you can't.

Bez problemu podniósł Cię z podłogi, niosąc Cię na rękach przeszedł przez korytarz a zaraz potem krótki odcinek korytarza i wejście numer 17, samochód już czekał.
Całą drogę rozmawialiście. W szpitalu okazało się, że to wstrząśnienie mózgu, nie jest niebezpiecznie ale musisz zostać cały tydzieńw . Harry i chłopcy odwiedzili Cię, powiadomiono również Twoą mamę, która była w Berlinie razem z Tobą i przyjaciółkę , która w tej chwili zafascynowana rozmawiała z Niall'em. Chłopcy mieli już wychodzić, kiedy Harry został chwilkę przyglądając Ci się jeszcze z uwagą i włożył Ci do ręki kartkę z nazwą skype'a i krótką wiadomością " Napisz, mogę Cię jeszcze uratować na kilku innych koncertach". Uśmiechnął się i wyszedł.
Napisałaś. Odpisał.



Spojrzałaś na chłopaka siedzącego obok Ciebie, przystojny, uśmiechnięty, znaliście się już dwa lata, poznaliście się na tym feralnym koncercie, najlepszym koncercie w twoim życiu, obok Ciebie siedział ktoś , kto teraz odwracając głowę przyglądał Ci się z uwagą jak wtedy na korytarzu, kiedy leżałaś nieprzytomna i gdy odchodził ze szpitala i gdy spałaś a On przychodził w nocy do szpitala i patrzał na Ciebie, nigdy się o tym nie dowiedziałaś. Uśmiechnął się, miał taki słodki uśmiech, rozejrzałaś się wokół was, słoneczny ładny dzień, byliście w miejscu w którym nikt was nie znał. Uśmiechnęłaś się do przystojniaka a On namiętnie cię pocałował.

- Are you sure?
- I'm sure, I've been from this momet when I first saw you

Ruszyliście razem w górę zbocza na którym siedzieliście, na górze już czekali wasi najblisi przyjaciele i rodzina, najwyżej 20 osób, twoja przyjaciółka pociągnęła Cię za rękę, poszłyście się przebrać, ostatnie rady od mamy i byłaś gotowa.

Wszyscy już czekali, pogoda była dzisiaj piękna w górach, twój ojciec otworzył drewiane drzwiczki, wyglądałaś cudownie, Harry czekał obok niego świadek, ojciec odprowadził cie do ołtarza, Harry patrząc z podziwem uśmiechnął się "Kochani, zebraliśmy się tutaj .."
"Jesteście mężem i żoną, teraz możesz pocałować Pannę Młodą" Harry delikatnie Cię pocałował i wśród okrzyków radości, oklasków i ryżu, którym zostaliście posypani, wyszliście z kościółeczka na wzgórzu. Niebo było niesamowicie błękitne, wesele, noc poślubna .. Nadal nie mogłaś w to uwierzyć.. Byłaś szczęśliwa, prawdziwie szczęśliwa..


W górach była właśnie jesień, cudowne drzewa obsypane wielokolorowymi liśćmi, chłodny poranek obudził Was z pierwszymi promieniami Słońca, malutki domek w górach, tylko Ty i On ..

___________________________________________________________       
ten przecudowny, słodki imagine został dla mnie napisany przez moją przyjaciółkę @LoveBeatles, a ja postanowiłam się nim z wami podzielić. Dostałam go z okazji moich urodzin, które wczoraj obochdziłam. Chciałabym jeszcze raz bardzo wszystkim podziękować za życzenia. Mam nadzieję, że wam również przypadnie go gustu. Przepraszam, że ja sama nie piszę, ale brak weny.

czwartek, 20 grudnia 2012

Imagine z Liamem III


Opuszczałaś zajęcia od tygodnia z powodu choroby, po prostu siedziałaś w domu nic nie robiąc. Naprawdę nie miałaś wyboru, za każdym razem gdy próbowałaś wstać z łóżka miałaś zawroty głowy i wrażenie, że zaraz się przewrócisz, nie mogłaś powstrzymać ataku kaszlu więc leżałaś całymi dniami na kanapie oglądając telewizję i smsując ze swoim chłopakiem Liamem. Liam zazwyczaj odpisuje na twoje wiadomości w przeciągu kilku minut, a tym razem nie odpisywał ponad godzinę więc zaczęłaś się martwić. Nagle usłyszałaś dzwonek do drzwi. Powoli doszłaś do drzwi uważając by nie upaść. Otworzyłaś drzwi i w progu ujrzałaś Liama z pudłem popcornu i serią Toy Story w ręku. Uśmiechnęłaś się do niego, a on mocno przytulił cię i zaniósł z powrotem na kanapę. - 'Zdecydowałem się wziąć wolny dzień od pracy by móc być z tobą kochanie, mam nadzieje, że nie masz nic przeciwko' powiedział Liam i usiadł wygodnie obok ciebie. Położyłaś się na jego kolanach, a on okrył cię kocem by było ci ciepło. - 'Nie musisz zarywać pracy z mojego powodu, poradziłabym sobie' odpowiedziałaś patrząc w jego duże, brązowe oczy. - 'Ale chciałem, kocham cię i doskonale wiem jak się nudzisz siedząc tu kompletnie sama. Tęsknię za naszymi wspólnymi wyjściami i brakuje mi ciebie.' odpowiedział pochylając się do pocałunku, ale odepchnęłaś go i usiadłaś. - 'Liam jesteś naprawdę kochany, ale nie mogę cię pocałować, ponieważ jestem chora! Jeszcze się zarazisz!' powiedziałaś trzymając jego rękę. - 'Cóż jest pewne ryzyko, ale jestem w stanie je podjąć...' szepnął do twojego ucha i ponownie pochylił się do pocałunku, ale tym razem go nie odepchnęłaś. Po jednym z najromantyczniejszych pocałunków ty i Liam zdecydowaliście się na obejrzenie filmu. W połowie filmu Liam zaczął kaszleć. - 'Wszystko w porządku kochanie?' spytałaś spoglądając w jego oczy. - 'Wygląda na to, że mnie zaraziłaś i będę musiał zostać jutro również w domu' powiedział bezczelnie ponownie cię całując.
_________________________________________________
Robaczki chciałabym zadedykować tego imagina kochanej istototce z twittera @Hangel_xx, a wam wszystkim życzyć wesołych, radosnych i spokojnych świąt i jak najwięcej chłopców. Być może zrobię jakieś malutkie świąteczne follow spree? x


środa, 12 grudnia 2012

Imagines XI

★Zayn bierze twoją rękę i ciągnie do szafy. ty: co my rob... *Zayn zaczyna cię namiętnie całować*
★ty: zamknij się. Harry: lalala ty: zamknij się. Harry: lalalala *całujesz go* Harry: no w końcu wzięłaś podpowiedź *mruga*
★Jay: (twoje imię) cukiereczku jak straciłaś głos? Lou: *uśmiecha się* zbyt głośno wczoraj krzyczała z konieczności... ^^
★ty: mam taki zły dzień :( *Liam wchodzi do pokoju* Liam: aww pozwól mi poprawić ci humor. ty: właśnie to zrobiłeś *on całuje cię*
★ty: *płaczesz* Niall: wszystko w porządku? ty: tak jak najbardziej. Niall: kiedy ktoś mówi, że jest okej zawsze potrzebuje uścisku
★ty: zasługujesz na wszystko co najlepsze. Niall: i mam wszystko co najlepsze. ty: masz? Niall: tak, ma ciebie♥ *całuje cię*
★Zayn: jestem w kims zakochany. ty: oh, jestem o nia zazdrosna. Zayn: jak możesz byc zazdrosna o siebie?
★you: roses are red. Harry: violets are blue. You: I whis you were my boyfrined. Harry: your wish just came true. 
★Niall: jakie jest twoje największe marzenie? ty: pocałunek w deszczu a twoje? Niall: spełnić twoje marzenie 
★Zayn: gwiazdy wyglądaja tak pięknie dziś wieczorem. wiesz co jeszcze innego jest tak piękne? ty: co? *rumienisz się* Zayn: ja
_____________________________________________________________
Enjoy! X

sobota, 1 grudnia 2012

Imagine z Niallem III


Jesteś na twoim pierwszym koncercie One Direction i jesteś strasznie podekscytowana. Pomimo tego, że masz miejsca z tyłu jesteś bardzo szczęśliwa. Na koncert wybrały się z tobą jeszcze dwie inne przyjaciółki, więc nie byłaś sama. Połowę koncertu miałaś już za sobą i cieszyłaś się każdą kolejną minutą, pochłaniałaś wszystko rządna wrażeń i skupiałaś się na każdym szczególe. Nagle ni stąd, ni z owąd chłopcy ogłosili, że chcą zaprosić po jednej fance by z nimi zaśpiewała następną piosenkę. Harry, Liam, Louis i Zayn wybrali już swoje fanki, wszystkie z nich były z pierwszych rzędów, wiedziałaś, że nie masz żadnych szans. Stałaś na czubkach palców rozglądając się wokół kogo wybierze Niall. - 'Ją' usłyszałaś jak powiedział do mikrofonu wskazując i nagle światła zostały skierowane na ciebie i wszyscy się na ciebie patrzyli. W twojej głowie słyszałaś cały czas jedno pytanie: 'czy to się naprawdę stało?. Tak, to zdecydowanie miało miejsce. Ochrona przyszła po ciebie by bezpiecznie doprowadzić cię do sceny, byłaś bardzo zdenerwowana. - 'Cześć piękna' powiedział Niall i delikatnie ujął twoją dłoń i ją pocałował. - 'jak masz na imię?' spytał uśmiechając się pokazując aparat na zębach. - '[twoje imię]' wyjąkałaś uśmiechając się nieśmiało. Chłopcy zaczęli śpiewać One Thing, a Niall przez cały czas trzymał twoją rękę. Gdy nadszedł czas solówki Liama pod koniec, Niall, zaśpiewał ją za niego ponieważ ten nie czuł się najlepiej. Podczas solówki Niall chwycił cię za rękę i patrzył głęboko w twoje oczy, zapomniałaś o bożym świecie, utonęłaś w niebieskiej głębi jego oczu zapominając o takiej funkcji życiowej jak oddychanie. Miałaś wrażenie jakby jakaś magiczna siła unosiła cię ponad scenę. Cały tłum fanek zaczął szaleć, piszczeć gdy Niall skończył swoją solówkę. Pod koniec zaciągnął cię za scenę pozwalając chłopcom kontynuować show. - '[twoje imię] jesteś jedną z najładniejszych dziewczyn jaką kiedykolwiek spotkałem.  Już na samym początku koncertu dostrzegłem cię w tylnim rzędzie i pomyślałem, że jesteś tą jedyną. Masz jakieś plany na jutrzejszy wieczór?' zapytał z nadzieją w oczach. - 'tak, tak nie mam planów. Czy masz coś na myśli?' udało ci się wydukać i wszystkie nerwy nagle zniknęły. - 'Właściwie to mam. Powinniśmy zjeść razem kolację i lepiej się poznać. Co o tym myślisz?' powiedział rumieniąc się. - 'Oczywiście, że tak' odpowiedziałaś bez chwili namysłu uśmiechając się i również się rumieniąc.  - 'Weź to. Zadzwoń do mnie rano i dogadamy się' rzucił na pożegnanie wślizgując kawałek papieru w twoją dłoń. Wtedy piosenka skończyła się i Niall musiał wrócić na scenę. - 'Muszę już wracać, baw się dobrze i nie zapomnij zadzwonić' powiedział całując cię delikatnie. Uśmiechnęłaś się na pożegnanie, podziękowałaś, a on pobiegł na scenę.
~koniec
___________________________________________________
czekałam na to dwa tygodnie by napisać tego imagina i dlatego dydykuję go tobie. to już ostatnia niespodzianka na dziś z okazji twoich urodzin. życzenia skłdałam już kilka razy więc powtarzać się nie będę. mam nadzieje, że dobrze się dziś bawiłaś i przepraszam, że nie załatwiłam tego żeby Niall cię follownął pomimo wszystkich wtyków nie udało mi się, ale wierzę, że w Berlinie się uda :) x
jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji urodzin @LoveBeatels
wiem, że ten imagine ma dziwną składnię, ale nic lepszego nie wymodzę, a wszystko było przeciwko mnie bym go napisała i opublikowała więc musi być tak :)
jestem tak padnięta, że juz nie wiem co piszę.
ENJOY! XX


wtorek, 27 listopada 2012

Imagine z Louisem II


Tej nocy odbywał się bal z okazji ukończenia szkoły, a ty właśnie siedziałaś w swoim pokoju w pięknej sukni, którą kupiłaś specjalnie na ten wieczór. Kilka minut temu pokłóciłaś się ze swoim chłopakiem Louisem o jakieś błahostki przez telefon gdy on jechał po ciebie. Powłóczyłaś nogami do kuchni, otworzyłaś lodówkę w celu znalezienia czegoś w czym utopisz swoje smutki. Błądząc wzrokiem po półkach trafiłaś na kubełek lodów i bez zastanowienia wzięłaś go. Łzy spływały po twoich policzkach gdy jadłaś lody. To miała być najpiękniejsza noc twojego życia, a wyszło całkiem inaczej. Po upływie pół godziny później usłyszałaś delikatne pukanie do drzwi. Pomyślałaś, że to jeden z twoich znajomych chce sprawdzić czy wszystko w porządku i dlaczego nie ma cie jeszcze na balu więc szybko otarłaś łzy z twarzy i udałaś się w kierunku drzwi. W drzwiach stał Louis z ogromnym bukietem czerwonych róż. - '[twoje imię] tak mi przykro, ta kłótnia nie miała najmniejszego sensu, chciałbym żeby w ogóle nie miała miejsca. Kocham cię... Naprawdę... Mogę wejść..?' zapytał Louis wręczając ci róże. Wpuściłaś go do siebie i poczułaś jak łzy ponownie napływają do twoich oczu. Zdjęłaś swoje szpilki, rzuciłaś je w kąt, a róże postawiłaś na ławie w kuchni. Obróciłaś się, stawiłaś czoła Louisowi, byłaś tak zła, że nie poszłaś na bal, ale to nie była jego wina. - 'Louis, to ja powinnam przepraszać. Bardzo zależało mi na tym balu, to moja winna, że nie poszliśmy, ponieważ zaczęłam całą tą kłótnię' powiedziałaś wycierając łzy. - 'Kochanie, to nie twoja wina, nie myśl tak. Słuchaj, jest zbyt późno byśmy tam poszli, ale mam w zamian coś innego. Usiądź i zamknij oczy.' powiedział Louis wskazując krzesło byś usiadła. Nie miałaś pojęcia co zamierza. Około 10 minut później po prosił byś otworzyła oczy. Louis przystroił taras delikatnymi lampkami, które świeciły przyćmionym światłem i porozstawiał wokół świece tworząc romantyczny nastrój. Nagle usłyszałaś pierwsze nuty waszej ulubionej piosenki, on odwrócił się do ciebie i zapytał wyciągając rękę - 'zechcesz uczynić mi tą przyjemność i zatańczysz ze mną [twoje imię]?'. Z przyjemnością wzięłaś jego rękę, a nogi same was niosły. Z romantyczną muzyką w tle Louis przyciągnął cię mocno do siebie kładąc ręce na twojej tali, a ty oplotłaś ramionami jego szyję. Przez chwilę oboje wolno tańczyliście w rytm muzyki gdy Louis zaczął nagle mówić - 'czy wspomniałem już jak pięknie dzisiaj wyglądasz?' zapytał odgarniając kosmyk włosów z twojej twarzy. Uśmiechnęłaś się i spojrzałaś w dół, ale Louis położył rękę na twoim podbródku i uniósł ją do góry, przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował...
~koniec
____________________________________________________________
Gabrysia wiem, że lubisz czytać moje imaginy i od tego zaczęła się nasza znajomość. Choć zawsze mi się wydaje, że każdy kolejny jest gorszy od poprzedniego i dziwie się, że ktoś je czyta. Wiem również, że twoim ulubieńcem jest Louis i dlatego właśnie chciałabym ci zadedykować tego imagina @just_Gab_
Przypominam o głosowaniu na naszych chłopców http://peopleschoice.co/pca/vote/votenow.php Można głosować cały czas. x
Pozdrawiam @1DFanNumberOne

piątek, 23 listopada 2012

Imagine z Zaynem II


Ty i Zayn jesteście najlepszymi przyjaciółmi od małych dzieci. W dzieciństwie spędzaliście prawie każdy dzień w waszych domach i często u niego nocowałaś. Pewnej nocy oboje byliście sami w domu, a ty nie chciałaś być sama więc poszłaś nocować do Zayna. Jesteście tak dobrymi przyjaciółmi, że czasami sypiacie w jednym łóżku nie robiąc z tego nic dziwnego, a czasem się nawet przytulacie. Zayn zawsze ci się podobał, ale on nie był tego świadomy. Tej nocy żadne z was nie mogło zasnąć więc zaczęliście grać w 20 pytań. To prosta gra, zadajecie sobie nawzajem pytanie i musicie odpowiedzieć zgodnie z prawdą. Po zapytaniu steku bzdur Zayn nagle zrobił się poważny - ' kto ci się podoba?' zapytał uśmiechając się od ucha do ucha. - 'Nikt!' odpowiedziałaś starając się nie rumienić, ponieważ starałaś się to przed nim ukryć. - 'Wiem, że ktoś ci się podoba, każdemu się ktoś podoba. Przynajmniej mi go opisz' powiedział patrząc się na ciebie oczami szczeniaka więc w końcu się poddałaś. - 'Okej, zrobię to, ale pod warunkiem, że ty potem opiszesz dziewczynę, która ci się podoba' odparłaś i wyciągnęłaś do niego rękę by uścisnąć jego i dobić targu. - 'Cóż, więc on jest zabawny, niesamowity, uroczy, mądry i ma cudowne oczy...' powiedziałaś mając nadzieję, że Zayn nie zorientuje się, że mówiłaś o nim. - 'wydaje się być miłym facetem, zgaduję, że teraz moja kolej? powiedział Zayn uśmiechając się. - 'Dorze, więc ta dziewczyna jest najbardziej niesamowitą jaką kiedykolwiek poznałem. Jest inteligenta, zabawna, piękna i ma niesamowite oczy, a jej uśmiech sprawia, że moje serce mięknie. Właściwie wszystko w niej jest doskonałe. Chciałbym mieć odwagę jej to powiedzieć, jak wiele dla mnie znaczy, jak bardzo ją lubię' powiedział spuszczając wzrok. - 'cóż, dlaczego nie? zapytałaś. - 'Nie chcę psuć naszej przyjaźni, tego co jest między nami. Nie wiem czy ona czuje to samo'. - 'Zrób to inaczej nigdy się nie dowiesz, a może ona czuje to samo' odparłaś. - 'Dobrze, czy czujesz to samo do mnie? zapytał Zayn patrząc na ciebie. Nie mogłaś w to uwierzyć. Siedziałaś tam przez około 30 sekund po prostu patrząc się na niego bo nie wiedziałaś co powiedzieć. - 'Nie musisz tego odwzajemnić...' powiedział Zayn spoglądając w dół. - 'Ale ty też mi się podobasz' zdradziłaś skrycie, a on ponownie spojrzał na ciebie. - 'Chłopak, którego opisywałam to ty, naprawdę bardzo mi się podobasz i nie wiedziałam, że czujesz to samo' powiedziałaś rumieniąc się i spoglądając w dół, ale Zayn uniósł twoją twarz do góry. - 'Wszystko co powiedziałem [twoje imię] to prawda, kocham cię' powiedział Zayn i pocałował romantycznie. 

~koniec xoxo
__________________________________________________
Imagine ze specjalną dedykacją dla @cecesky. Wybrałam Zayna bo wiem, że go lubisz. Mam nadzieję, że wszystkim podoba się efekt końcowy bo ja wyjątkowo jestem nawet zadowolona. 

poniedziałek, 12 listopada 2012

Imagine z Liamem II

- 'Przestań mnie łaskotać Liam, hahahahahhahaah przestań!' Liam łaskotał cię doprowadzając do szaleństwa. Nie znosisz gdy to robi. - 'Proszę Liam, hahahahaha przestań! Ledwo mogę oddychać!' próbowałaś wykrzyczeć do niego, ale nie udało ci się to ponieważ za bardzo się śmiałaś.- 'aw chodź tu kochanie, jedynym powodem dla którego to robię jest twój piękny uśmiech, który tak kocham' powiedział Liam w końcu przestając cię łaskotać. - 'Ale wiesz [twoje imię] ŻE ZAWSZE MOŻEMY ZROBIĆ WALKĘ NA PODUSZKI!' krzyknął rzucając ci poduszkę i chwytając własną. Uwielbiałaś walki na poduszki. On po prostu śmiał się z ciebie, ponieważ twoje uderzenia nie były na tyle silne by go powalić. Chwilę później uderzyłaś go w plecy sprawiając, że upadł na łóżko. Następnie wdrapałaś się na niego i zaatakowałaś poduszką. Wszystko co mógł zrobić to leżeć i śmiać się podczas gdy ty nieustannie uderzałaś go poduszką. Szybko się poddałaś, ponieważ nie miałaś tyle siły w rękach i nie chciałaś zrobić mu krzywdy. Po prostu upadłaś obok niego, leżąc dyszałaś z wysiłku, ponieważ wykończyło cię to. - 'czyżbyś się lekko zmęczyła kochanie?' powiedział Liam bezczelnie wspinając się na ciebie. Byłaś zbyt zmęczona by zepchnąć go z siebie więc pozwoliłaś mu na to. - 'Przepraszam, że cię wcześniej łaskotałem, ale sądzę, że sprawiedliwie będzie jeśli przyznam, że zdecydowanie wygrałaś tą bitwę na poduszki.' powiedział odgarniając kosmyk włosów z twojej twarzy. Liam patrzył przez chwilę w twoje oczy i zawstydzony zdał sobie sprawę co robi. - 'Przepraszam, ślicznie wyglądasz...' powiedział uśmiechając się słodko. - 'nie musisz przepraszać...' szepnęłaś gubiąc się w jego brązowych oczach. Ponieważ Liam wciąż leżał na tobie, owinęłaś ramiona wokół jego szyi, przyciągnęłaś go do siebie i namiętnie pocałowałaś...
~koniec
___________________________________________________________
doszłam do wniosku, że wypadało by dodać wreszcie jakiegoś imagina w listopadzie i byłam już napastowana wiadomościami od was więc mam nadzieje, że się podoba. nadal jaram się jak głupia, że jadę na koncert 1D *____*
i kolejna genialna wiadomość zobaczę się z @The_Same_Name na koncercie :D


niedziela, 28 października 2012

Imagine z Harrym II


- 'NIE MOGĘ JUŻ DŁUŻEJ TEGO ZNIEŚĆ!' krzyknęłaś na Harrego, a łzy same spływały po twojej twarzy. Spotykaliście się od trzech lat i do tej pory bardzo dobrze wam się układało, ale dziś rano zobaczyłaś w gazecie zdjęcia Harrego jak całuje inną dziewczynę. - 'Była pijana, to nie moja wina! Próbowałem ją odepchnąć, ale nie chciała mnie puścić! Proszę [twoje imie] nie odchodź!' Harry ze łzami w oczach chwycił cię za rękę co spowodowało, że torba wypadła ci z niej.  - 'Przykro mi, ale muszę. Nie mogę tak dłużej.' powiedziałaś biorąc torbę z ubraniami i resztą swoich rzeczy. - 'Jesteśmy stworzeni dla siebie, nie możesz tak po prostu teraz odejść! Te trzy lata nic dla ciebie nie znaczą?! powiedział Harry zachowując się coraz bardziej jak szaleniec. - 'a co jeśli nie jesteśmy Harry? co wtedy?' odparłaś. Harry nie wiedział co powiedzieć, po prostu usiadł na skraju łóżka wpatrując się w przestrzeń, a łzy spływały po jego policzkach. Ty w tym czasie pakowałaś swoje rzeczy. Pięć minut później wszystko co było ci potrzebne miałaś gotowe. Po resztę rzeczy zamierzałaś wrócić jutro. Po raz ostatni spojrzałaś na Harrego, a następnie udałaś się w kierunku drzwi od sypialni. Miałaś już nacisnąć na klamkę, ale Harry złapał cię za rękę, obrócił przodem do siebie i czule pocałował. Przez kilka pierwszych sekund nie oddałaś mu pocałunku, ale potem odwzajemniłaś go. - 'Tak bardzo mi przykro [twoje imię], naprawdę.' Harry wytarł łzy z twoich policzków. - 'Kocham cię. Od chwili gdy nasze oczy spotkały się po raz pierwszy wiedziałem, że jesteś tą jedyną.'. Spojrzałaś na niego i mogłaś z ręką na sercu powiedzieć, że był wyraźnie załamany i wszystko co powiedział było szczere. - 'Przykro mi, to moja wina. Jedyną osobą, która powinna tu kogoś przepraszać jestem ja.' powiedział. - 'Zaufaj mi Harry, że też cię bardzo kocham. I obiecuję, że nigdy cię nie opuszczę'. Starłaś ponownie łzy ze swoich policzków, chciałaś pocałować Harrego, ale zanim wasze usta spotkały się on uklęknął i wyszeptał - 'Wyjdziesz za mnie?' na tyle głośno byś mogła go usłyszeć. - 'Chcę z tobą być na zawsze, budzić się rano przy tobie, czuć twój zapach na poduszce, całować cię, mówić jak bardzo cię kocham, trzymać twoją rękę, grać dla ciebie na gitarze, oglądać z tobą milion razy twój ulubiony film, nosić cię na rękach, wracać do domu i widzieć twój piękny uśmiech, zasypiać przy tobie i ...' mówiąc to patrzył ci głęboko w oczy szukając w nich odpowiedzi. Pomogłaś mu wstać i przerwałaś mu jego wypowiedź pocałunkiem. - 'Czy to oznacza, że powiedziałaś tak?' zapytał bezczelnie...
~koniec
________________________________________________________________
kolejny aż przesłodzony imagine. mam nadzieje, że chce się wam jeszcze czytać te wypociny :)
wczoraj naszło mnie na przekazanie wam kilku słów: 

poniedziałek, 22 października 2012

Imagines X

★Liam: jestem taki wściekły ty: *całujesz go* wciąż jesteś wściekły? Liam: nie, ani odrobinkę :)
★Harry: miałem najlepszy sen dotychczas! ty: o czym śniłeś? Harry: że zaczęliśmy się całować w moim pokoju i uhh resztę wiesz... ^^
★*Niall puka do twoich drzwi* ty: co ty tutaj robisz? Niall: musiałem zobaczyć twoją twarz. ty: aww, dlaczego? *Niall całuje cię*
★Harry: jaki jest twój ulubiony kolor? ty: niebieski *następnego dnia Harry przychodzi ubrany cały na niebiesko* Harry: czy teraz jestem twoim ulubionym?
★Zayn: kiedy się urodziłaś musiało padać. ty: aww, dlaczego? Zayn: bo niebo płakało, ponieważ utracilo najpiękniejszego anioła.
★*Louis czeka na ciebie na lotnisku. Upuszczasz torby, biegniesz do niego, rzucasz mu się w ramiona, a on mówi: tęskniłem za tobą kochanie :')
★Niall: możesz coś dla mnie potrzymać? ty:jasne. *Niall bierze twoją rękę* Niall: trzymaj... i nigdy nie puszczaj *uśmiecha się*
★ty: ugh... nie mogę spać! Zayn: chodź tu kochanie *przyciąga cię do swojej klatki piersiowej i śpiewa póki nie uśniesz*
★Harry: kochanie połóż tu rękę *kładziesz rękę na jego piersi* Harry: czujesz to? ty: tak? Harry: to ty sprawiasz, że moje serce tak bije.
★ty: zawsze źli chłopcy mieszają mi w głowie. Niall: w takim razie muszę być złym chłopcem... ty: ty jesteś złym chłopcem *mrugasz*
________________________________________________________________________
pewnie już dawno zapomniane przez was krótkie imaginy. Hope you like it. xxx

piątek, 19 października 2012

Imagine z Niallem II

ty i twój najlepszy przyjaciel Niall spędzaliście leniwe popołudnie w jego domu. - "Niaaaaall jestem znudzona" jęknęłaś opierając głowę na jego ramieniu. Siedzieliście na kanapie oglądając film, ale oboje się nudziliście. "a co powiesz na to bym nauczył cię grać na gitarze? zasugerował wstając by przynieść gitarę. Wrócił na kanapę z gitarą w ręku i szerokim uśmiechem na twarzy. Niall uwielbia grać dla ciebie na gitarze, a tobie ogromną przyjemność sprawia słuchanie jego gry. - ''(twoje imię) chodź bliżej'' powiedział wskazując miejsce koło siebie. Usiadłaś bliżej Nialla, a on położył gitarę na twoich kolanach. - 'Możesz trzymać akordy, a ja będę uderzał, okej?' powiedział obejmując ciebie i gitarę ramieniem. Pomógł ci umieścić wszystkie palce we właściwych miejscach i nauczył nazw wszystkich chwytów. Uczył się zestawu pięciu akordów, które wkrótce utworzyły melodię piosenki. Po około 15 minutach ćwiczeń zmieniania akordów Niall zaczął brzdąkać na gitarze i cicho śpiewać. - 'My hearts a stereo, it beats for you so listen close. Hear my thoughts in every note, oh oh'. Wasze twarze były tak blisko siebie, że czułaś jak śpiewał je do ciebie. Nie mogłaś spojrzeć na jego twarz czy patrzył na ciebie, ponieważ skupiałaś się by prawidłowo chwytać akordy.  'Make me your stereo, and turn me up when you feel low. This melody was meant for you, so sing a long to my stereo' Niall skończył śpiewać i oboje spojrzeliście na siebie. Patrzyliście się sobie w oczy i to był najbardziej perfekcyjny moment. Nagle poczułaś motyle w brzuchu i pochyliłaś się do pocałunku więc Niall to zrobił. To był najbardziej niesamowity pocałunek w twoim życiu. Po 10 sekundach odsunęliście się od siebie i po prostu uśmiechnęliście. - 'Myślę, że cię kocham' wyszeptał Niall. - 'Sądzę, że też cie kocham' odparłaś ze łzami w oczach wsuwając swoją rękę w rękę Nialla. Resztę dnia spędziliście leżąc na kanapie i po prostu rozmawiając o wszystkim i oglądając filmy. Robiło się późno i czułaś jak odpływasz ze zmęczenia, ale zanim całkowicie usnęłaś usłyszałaś szept Nialla - 'dobranoc robaczku' zanim delikatnie pocałował cię w policzek.
~koniec :)
_________________________________________________________________________
dziękuję za 2100 followersów. Mam nadzieje, że moja przyjaciółka spotka 1D w Anglii ponieważ jutro tam się wybiera i da im mojego twittera. 



niedziela, 7 października 2012

Imagine z Zaynem

To była twoja dwuletnia rocznica z twoim chłopakiem Zaynem, który chciał cię zabrać na obiad z tej okazji. Podczas gdy oboje rozkoszowaliście się tym, że możecie spędzić ten dzień razem i zjeść obiad, Zayn, nagle przestał jeść, wziął twoją rękę i trzymał ją. - Kochanie myślę, że wiem co chciałbym sobie następnie wytatuować' powiedział uśmiechając się do ciebie. - Jeszcze jeden, naprawdę?' powiedziałaś żartobliwie. - 'Chcę wytatuować twoje imię na ramieniu' odparł poważnie. -'Jesteś pewien? To na prawdę miłe wiedzieć, że chcesz wytatuować sobie moje imię, ale tatuaże pozostają na zawsze... Co gdybyśmy zerwali pewnego dnia?' zapytałaś patrząc w jego oczy. -'Kochanie chcę być z tobą na zawsze. Nie ma na świecie drugiej takiej dziewczyny która sprawiałaby jak ty że byłbym tak szczęśliwym człowiekiem' powiedział głaszcząc twoją twarz. Zastanowiłaś się nad tym chwilę. Jeśli Zayn chce sobie wytatuować twoje imię to jedynym sprawiedliwym rozwiązaniem będzie jeśli ty też tak zrobisz. -'Chcę również zrobić sobie tatuaż z twoim imieniem' odparłaś uśmiechając się delikatnie. Oboje byliście bardzo podekscytowani pomysłem więc opuściliście restaurację i pojechaliście do studio tatuażu. Zayn był pierwszy, miał napisane twoje imię fantazyjną czcionką na lewym ramieniu. Byłaś następna, to był twój pierwszy tatuaż więc bałaś się troszkę, ale Zayn przez cały czas trzymał się za rękę. Teraz na twoim nadgarstku widniał napis 'Zayn' z milą serduszek w tej samej czcionce jak Zayna. Gdy mieliście to już za sobą ukoronował to namiętny pocałunek. Teraz wiedziałaś, że na zawsze będziecie razem i kochasz myśl o tym :')
~the end
_____________________________________________________________________________
nie jestem zadowolona z efektu końcowego tego co napisałam, ale opinię pozostawiam wam.
myślę że to ostatnia rzecz jaką dodam przed wyjazdem więc nie irytujcie się jak wam nie będę np. odpisywać na twitterze. :) x